Z Bukowca przez Korbanię do Doliny Łopienki
- długość
- 10,8 km
- podejścia
- 505 m
- czas
- 3 h
- trudność
- średnia
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Brama do Bieszczadów
Bukowiec leży dokładnie tam, gdzie zaczyna się Cieśniańsko-Wetliński Park Krajobrazowy. Szlak na Korbanię wychodzi spod domku, Solina jest kwadrans stąd, a podejścia na połoniny dwadzieścia pięć minut.
Domek jest bazą i oazą spokoju. Wszystko dookoła jest do zrobienia — od żeglowania po narty, ale przede wszystkim po to, żeby wejść na połoninę i iść grzbietem.

Nie trzeba nigdzie jechać, żeby zacząć.
Dwa sklepy czynne cały rok, kościół, ruiny cerkwi. Szlak zaczyna się 500 m od progu.
Szlak zaczyna się w Bukowcu, więc wychodzisz z domku i już idziesz. Na szczycie wieża widokowa z panoramą na całe Bieszczady — stąd nasza nazwa na to miejsce: brama do Bieszczadów.
Druga trasa, która zaczyna się w Bukowcu. W lesie odbija w przeciwną stronę niż podejście na Korbanię i prowadzi wzgórzami w kierunku Terki. Jest słabo oznaczona, za to prawie nikogo się na niej nie spotyka.
Najlepiej wyposażony sklep w okolicy. W sąsiedztwie, przy znakach lokalnych gospodarstw, kupisz sery z konkursowymi medalami, świeże jajka i mleko.
Drugi sklep w Bukowcu, też otwarty codziennie. Jak w jednym czegoś zabraknie, drugi jest kilkaset metrów dalej.
Najważniejsze, po co się tu jedzie. Podejście masz z głowy w godzinę, a potem idziesz grzbietem 5–10 kilometrów z widokiem na wszystkie strony. Szlak na Korbanię zaczyna się pod domem, więc pierwszy dzień można zacząć bez wsiadania do auta.
Klasyk, od którego większość zaczyna. Schronisko na grzbiecie, a dalej trawiasty szczyt bez lasu — widok ciągnie się kilometrami.
Dłuższy dojazd, ale trasa dookoła Tarnicy to jedna z najpiękniejszych całodniowych pętli w Bieszczadach.
Dwa kierunki dla tych, którzy woleliby ominąć weekendowy ruch na Wetlińskiej.
Rezerwat nad Wetlinką, spokojne przejście doliną — dobre na dzień, w którym pogoda nie wpuszcza na grzbiety.
fot. Red 81, CC BY-SA 4.0Odbudowana cerkiew w dolinie po nieistniejącej wsi. Jedno z tych miejsc, które zostają w głowie na dłużej niż widok ze szczytu.
Zanim ruszycie, warto zaplanować trasę w aplikacji Mapa Turystyczna — ma szlaki, przewyższenia i czasy przejścia, działa też bez zasięgu, co w Bieszczadach bywa kluczowe.
1272 m, łagodny początek i długie podejście po schodach. Ze szczytu widok na połoniny i stronę słowacką.
Opuszczona wieś nad Sanem z jednym mieszkańcem i ruinami cerkwi. Dojazd 5 km drogą szutrową, potem łatwy spacer.
Najwyższy szczyt polskich Bieszczadów i jego sąsiad. Klasyczna trasa ok. 20 km.
Schronisko bez prądu, bieżącej wody i gazu. Trasa lasem, bez ekspozycji.
Szczyt na zachodnim krańcu pasma połonin, z widokiem na Wetlińską i dolinę Wetliny.
Kwadrans autem. Cały dzień do zagospodarowania, jeśli akurat nie chce się iść w góry.
fot. Dwxn, CC BY-SA 4.0Spacer koroną zapory, punkty widokowe i deptak z gastronomią czynną przez cały sezon.
fot. Silar, CC BY-SA 4.0Zalew obsługuje wszystko — od kajaka na godzinę po cały dzień pod żaglami. Bez uprawnień też się popłynie: łódki elektryczne wypożycza się po krótkim przeszkoleniu, a jacht wynajmuje ze sternikiem.
Kajaki, kanadyjki, rowery wodne, łodzie wiosłowe, deski SUP i łódki elektryczne. Najbliżej z Bukowca jest do przystani w Zawozie, największy wybór ma Polańczyk, a przy samej zaporze wypożyczalnia jest po prostu na miejscu.
fot. Silar, CC BY-SA 4.0Najbliższe zaplecze: baseny, restauracje i to, czego akurat zabrakło w plecaku.
Gondola wywozi z Soliny na Jawor, 561 m n.p.m., w osiem minut. Na górze wieża widokowa z tarasem i szklaną kładką, zjeżdżalnia grawitacyjna i park rozrywki — wszystko w jednym miejscu, więc raz kupiony wjazd starcza na całe popołudnie. Bilet w dwie strony 55 zł online, 59 zł w kasie, ulgowy 45 i 49 zł, rodzinny 2+2 za 169 zł. Dzieci do czwartego roku życia jadą za darmo, pies na smyczy i w kagańcu 10 zł, rower tyle samo.
Po samej koronie zapory da się przejść — sto metrów nad wodą, z widokiem na zalew z jednej strony i na dolinę Sanu z drugiej. Kwadrans spaceru, a robi większe wrażenie niż oglądanie tamy z dołu.
Drogi leśne, brody i punkty widokowe nad zalewem — tam, gdzie zwykłym autem się nie wjedzie. Quady prowadzi się samemu w kolumnie z przewodnikiem, w wyprawach 4×4 siedzi się w terenówce z kierowcą. Te drugie potrafią odebrać gości spod noclegu.
Spokojniejszy sąsiad Zalewu Solińskiego. Najbliższa duża woda od domków.
Dwa górskie jeziorka powstałe z osuwiska zbocza Chryszczatej.
Dwa najwyższe bieszczadzkie wodospady. Do Szepitu dojście przygotowane, ze schodami.
Drogi w Bieszczadach są jak stworzone pod pętle — mało ruchu, długie podjazdy, widoki przez cały czas. Nawierzchnia w dużej części po remontach, więc nadają się także pod szosę, nie tylko pod gravel.
Cztery długości, w zależności od tego, ile masz dnia i nóg. Wszystkie zaczynają się praktycznie spod domku.
Trasa 47 km po dawnym torowisku, z przejazdem przez tunel kolejowy. Drezyna mieści cztery osoby — napędzana własnymi nogami. Warto zarezerwować wcześniej.
Na e-bike'u bieszczadzkie podjazdy przestają być tematem. Wypożyczalni jest kilkanaście, od Ustjanowej po Wetlinę, ceny od 100 do 250 zł za dzień. Dwie dowożą rowery pod nocleg, jedna ma przyczepkę dla psa do 40 kg.
Stoki są krótkie i łagodne, kolejki krótkie — świetne warunki, żeby nauczyć się jeździć bez tłumu.
Najnowocześniejszy ośrodek w okolicy, kilka tras zjazdowych i atrakcje dla całej rodziny.
Największa stacja w regionie, z homologowanymi trasami, wyciągiem krzesełkowym i zapleczem szkoleniowym.
Stok dla początkujących i średniozaawansowanych, oświetlony i sztucznie naśnieżany, czynny także wieczorem.
Łagodne, spokojne miejsce dla rodzin z dziećmi i pierwszych kroków na nartach.
Bieszczady dają się dawkować — od pięciokilometrowego spaceru po czterdziestokilometrową wyprawę. Plac zabaw ze ścianką wspinaczkową jest przy domu, a jak pogoda nie dopisze, w promieniu godziny są drezyny, ciuchcia i muzea.
Wąskotorowa ciuchcia leśna, dwie trasy: Majdan–Balnica i Majdan–Dołżyca. Bilety kupuje się online, bez drukowania — wystarczy nazwisko przy wejściu.
Można wybrać dystans pod najmłodszego w grupie i nadal zobaczyć coś, co zostanie w pamięci.
Altana z ogniskiem jest wspólna dla obu domków, a grill ma każdy swój. Drewno czeka przygotowane — to zwykle najlepsza część dnia.
Żubry w dużej zagrodzie, do obejrzenia z pomostu. Dla dzieci to zwykle najmocniejszy punkt wyjazdu — zwierzę tej wielkości robi wrażenie inne niż w zoo.
Mniejsze i swojskie: kozy, osiołki, króliki. Dobre na godzinę, gdy pogoda nie wpuszcza na szlak.
Dziewięć tras o różnej trudności, od trzylatka po dorosłych. Najwyższa, „Bieszczadzkie Anioły”, prowadzi ponad dwadzieścia dwa metry nad ziemią i kończy się siedemdziesięciometrowym zjazdem na tyrolce. Podział na poziomy jest tu naprawdę zrobiony, więc młodsze dziecko nie stoi bezradnie pod trasą dla dorosłych.
Park stoi na szczycie, przy górnej stacji kolei gondolowej: Wioska Czadów, Czadowy Ślizg i Tajemnicza Studnia, czyli szyb z niespodziankami w środku. Sam wstęp 59 zł, ulgowy 49 zł, rodzinny 2+2 za 185 zł. Kto i tak jedzie kolejką, powinien wziąć bilet łączony — 105 zł zamiast 114 za osobę, a rodzina 2+2 płaci 299 zł zamiast 354.
Mini zoo w Majdanie, kilka minut od Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej — najłatwiej połączyć jedno z drugim w jedno popołudnie. Byliśmy tam w lipcu i mamy stamtąd własne zdjęcia.
Deptak z pijalnią wód w drodze powrotnej przez Krosno.
Kuchnia w obu domkach jest w pełni wyposażona, więc gotowanie na miejscu jest najprostsze. Ale w promieniu kilkunastu minut są miejsca, do których sami wracamy — smażalnia pstrąga jest 3 minuty stąd, Dom nad Rozlewiskiem 5.
Nasze pierwsze polecenie, jeśli ktoś pyta, gdzie zjeść.
Jedzenie na poziomie najlepszych karczm w okolicy, a rachunek niższy. Gotują tak, jak kiedyś karmiono w Bieszczadach.
Miejsce, do którego wraca się po prostu dlatego, że dobrze karmią. Przy okazji wypożyczają rowery elektryczne — z przyczepką dla dzieci albo dla psa.
Legenda okolicy, znana z naleśników wielkości koła od roweru.
Sezonowa, ale jeśli trafisz na otwarte — warto nadłożyć drogi.
Około 600 prac Zdzisława Beksińskiego w Muzeum Historycznym. Dzień, który zupełnie zmienia rytm wyjazdu.
Przystanek na kawę i coś słodkiego w drodze do nas albo w drodze powrotnej. Lesko leży na trasie, więc nie trzeba nigdzie skręcać.
Jedyna zachowana w Bieszczadach cerkiew typu bojkowskiego, na liście UNESCO.
Ścieżka przez trzy wysiedlone wsie przy granicy z Ukrainą. Cmentarze, fundamenty cerkwi, głaz z rybą.
Retorty, konstrukcja mielerza i tablice o węglarzach.
Bieszczadzka Wytwórnia Piwa. Zwiedzanie z degustacją: część produkcyjna, film i trzy piwa. 60–90 minut, trzeba umówić się wcześniej.
Pokazy hutnicze z możliwością czynnego udziału i warsztaty zdobienia szkła. Bilety warto kupić online.
Jeden z największych skansenów w Polsce, z odtworzonym Rynkiem Galicyjskim.
Obiad w Cisnej, po drodze do kolejki wąskotorowej i Leśnego Zwierzyńca.
Obiad w Krośnie, przy okazji Centrum Dziedzictwa Szkła.
Nie każdy przyjeżdża tu chodzić po górach. Część gości pracuje zdalnie, część chce po prostu nie robić nic — i jedno, i drugie da się tu zrobić dobrze.
Domki stoją w Parku Gwiezdnego Nieba „Bieszczady". Drogę Mleczną widać gołym okiem — wystarczy zgasić światło i poczekać, aż oczy przywykną.
W 2022 roku Play postawił stację bazową na sąsiedniej górze, naprzeciw domków. Od tego czasu bez trudu osiągamy 80 Mb/s i z taką prędkością działa sieć dla gości — wideokonferencja nie zacina się ani razu.
Ten sam, przy którym je się śniadanie przed wyjściem na szlak. Rano jest tu najwięcej światła.
Fińska, sucha, z wyjściem prosto na taras. Najlepszy znany nam sposób na zamknięcie dnia.
Bukowiec to koniec wsi i początek parku krajobrazowego. W nocy słychać wyłącznie las.
Kiedy przyjechać
Połoniny budzą się później niż doliny. Szlaki są jeszcze puste, a woda w potokach najgłośniejsza w roku.
Długie dni, ciepła woda w zalewie, pełnia oferty na Solinie. Najlepszy moment, jeśli jedziesz pierwszy raz.
Kolorowe liście na szlakach to widok, którego się nie zapomina. Naszym zdaniem to najładniejsza pora roku w Bieszczadach.
Pogodowo pewna, cicha jak w żadnej innej porze roku. Cztery stoki w zasięgu, a po powrocie sauna.























































































































































Co będę jeść
Kuchnia jest w obu domkach, więc gotowanie na miejscu jest najprostsze. Ale w promieniu kilkunastu minut są miejsca, do których sami wracamy.
W samym Bukowcu są dwa sklepy czynne 7 dni w tygodniu: Hitpol i Lewiatan. Większe zakupy zrobisz w Biedronce pod Polańczykiem, jakieś 10 km stąd — leży po drodze, więc najprościej wstąpić w drodze do nas. W sąsiedztwie, przy znakach ustawionych wprost przy drodze, gospodarstwa sprzedają lokalne sery, świeże jajka i mleko.
Sezonowa, ale jeśli trafisz na otwarte — warto nadłożyć drogi.
Nad samą wodą, regularnie w rankingach najlepszych miejsc w Bieszczadach.
Pstrąg smażony, wędzony albo z grilla, do tego sandacz i sum — a do stolika widok na Zalew Soliński. W plebiscycie czytelników na najlepszego pstrąga w Bieszczadach wygrali bezapelacyjnie. Duży parking na miejscu.
Nasze pierwsze polecenie. Bywa kolejka — warto poczekać.
Legenda Bieszczadów, nazwana od powieści Stachury. Siekiery wbite w stoły, poroża i rzeźbione karty menu.
Znana z naleśników wielkości koła od roweru.
Jak dojadę
Nasz adres: Bukowiec 93, 38-610 Bukowiec
Czasy orientacyjne, dla trasy bez postojów. Po ukończeniu drogi do Miejsca Piastowego każdy z nich skróci się o mniej więcej godzinę.
Bukowiec
Droga dojazdowa jest gminna i odśnieżana. Domki stoją jednak na wzniesieniu, a ostatni odcinek bywa stromy: od listopada do marca opony zimowe są obowiązkowe, a po dużych opadach napęd na cztery koła albo łańcuchy potrafią zdecydować o tym, czy podjedziecie pod dom, czy zostawicie auto niżej.
Osobno i dokładniej
Długość i przewyższenie policzyliśmy sami z przebiegu szlaku i z modelu terenu — nie przepisaliśmy ich z żadnego przewodnika. Czas to tempo spokojnego marszu z przerwą na widoki.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Pętla — start i meta w tym samym miejscu. Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Przebieg szlaków: © współtwórcy OpenStreetMap, licencja ODbL. Wysokości: model terenu EU-DEM 25 m. Pliki GPX otworzy każda aplikacja turystyczna — mapy.cz, Locus, Garmin, Komoot.
Czasy z naszych przejazdów, nie z nawigacji. Google liczy je ostrożnie, jakby cały rok były warunki zimowe — latem jest wyraźnie szybciej.
Na większości tras obowiązuje 90 km/h. To drogi górskie, ale świetnie przygotowane i w dużej części po remontach — dlatego jeżdżą tędy kolarze szosowi.