Krywe nad Sanem — do ruin cerkwi
- długość
- 4,3 km
- podejścia
- 182 m
- czas
- 1 h 26 min
- trudność
- średnia
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Jeśli macie w Bieszczadach jeden dzień na coś innego niż połoniny, niech to będzie Krywe. To dawna wieś nad Sanem, dziś zamieszkana przez jedną osobę, z ruinami greckokatolickiej cerkwi św. Paraskewy pośrodku dawnego siedliska. Nie ma tu kolejki do zdjęcia ani straganu z oscypkami — jest cisza, dolina Sanu i ślady po czymś, czego już nie ma. To bardziej przypomina dawne Bieszczady niż zatłoczona Wetlińska czy Tarnica.
Dojazd jest częścią wyprawy. Ostatnie pięć kilometrów to droga szutrowa pod górę, nieremontowana od lat, z mnóstwem dziur. Da się przejechać zwykłym samochodem osobowym — jechaliśmy tak sami — ale wolno i uważnie, a po dużych deszczach warto się zastanowić. Na górze jest parking i stamtąd idzie się dalej pieszo.
Rzecz, której nie widać na żadnej mapie, a decyduje o tym, czy warto brać tu małe dzieci: droga jest bardzo dobrze przygotowana. Równa, bez kamieni i bez korzeni — po prostu szeroka, gładka droga, najpierw z górki, potem pod górkę. Po deszczu trzeba się liczyć z kałużami, ale to wszystko. Nie ma tu ani jednego miejsca, w którym trzeba by patrzeć pod nogi zamiast na dolinę, a to przy trzylatku na własnych nogach albo dwulatku w nosidle robi całą różnicę.
Sam spacer jest łatwy, tylko w odwrotnej kolejności niż zwykle. Z parkingu, który leży najwyżej na całej trasie, schodzi się w dół w kierunku ruin cerkwi. Zmierzyliśmy: 4,3 km w obie strony, 182 metry podejścia — całe na powrocie, godzina 26 minut w ruchu i godzina 47 minut z postojami. Przy cerkwi stoi tablica z opisem miejsca i przydrożny krzyż.
Da się zrobić pętlę. Od cerkwi można pójść dalej, zahaczyć o San i wrócić na parking innym wariantem — łącznie jakieś pięć, sześć kilometrów. My wróciliśmy tą samą drogą, bo dwulatka nieśliśmy w nosidle Deuter i nie chcieliśmy przedłużać. Starsze dzieci, dziesięcio- i dwunastolatek, przeszły całość bez problemu.
Dla części gości najważniejsze będzie co innego: Krywe leży w Parku Krajobrazowym Doliny Sanu, poza Bieszczadzkim Parkiem Narodowym, więc wolno tu wejść z psem na smyczy. Sprawdziliśmy to na granicach obszarów chronionych: cała nasza trasa przebiega poza rezerwatem przyrody Krywe, który zaczyna się dopiero dalej na północ. Idąc pętlą nad San, warto na tablice popatrzeć — granica rezerwatu jest w tamtej okolicy.









Długość i przewyższenie policzyliśmy sami z przebiegu szlaku i z modelu terenu — nie przepisaliśmy ich z żadnego przewodnika. Czas to tempo spokojnego marszu z przerwą na widoki.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Przebieg szlaków: © współtwórcy OpenStreetMap, licencja ODbL. Wysokości: model terenu EU-DEM 25 m. Pliki GPX otworzy każda aplikacja turystyczna — mapy.cz, Locus, Garmin, Komoot.
Tak. Ostatnie pięć kilometrów to droga szutrowa pod górę, nieremontowana od lat i pełna dziur, ale da się nią przejechać zwykłym osobowym — jechaliśmy tak sami. Trzeba tylko wolno i uważnie. Na górze jest parking, dalej idzie się pieszo.
Nasz pomiar to 4,3 km w obie strony, 182 metry podejścia, godzina 26 minut w ruchu i godzina 47 minut z postojami. Szliśmy z dziećmi w wieku 2, 10 i 12 lat. Uwaga na kolejność: parking leży najwyżej, więc najpierw schodzi się w dół, a całe podejście przychodzi na powrocie.
Bardzo dobra. To równa, szeroka droga bez kamieni i korzeni — najpierw z górki do ruin cerkwi, potem pod górkę z powrotem. Po deszczu bywają kałuże i tyle. Nie ma tu odcinków, na których trzeba patrzeć pod nogi, więc trasa nadaje się dla małych dzieci i dla kogoś, kto nie chodzi po górach na co dzień.
Mury greckokatolickiej cerkwi św. Paraskewy z zachowaną fasadą i ceglanymi łukami okien, resztki dzwonnicy oraz cmentarz. W murze wisi prawosławny krzyż z ikoną patronki, przy nim znicz. Miejsce jest zadbane: jest ogrodzenie, ławki i tablica z historią cerkwi i cmentarza.
Tak, na smyczy. Krywe leży w Parku Krajobrazowym Doliny Sanu, a nie w Bieszczadzkim Parku Narodowym, więc zakaz wprowadzania psów tu nie obowiązuje. Nasza trasa przebiega w całości poza rezerwatem przyrody Krywe — sprawdziliśmy to na granicach obszarów chronionych.
Jednego. To dawna wieś nad Sanem, wysiedlona po wojnie, po której zostały ruiny cerkwi św. Paraskewy, przydrożny krzyż i ślady siedlisk. Dziś mieszka tam jedna osoba.
Jeśli macie już za sobą Wetlińską i Tarnicę albo nie znosicie tłoku, to zdecydowanie tak. Krywe jest ciche, puste i bardziej przypomina dawne Bieszczady niż główne szlaki w sezonie. To spacer, nie wejście na szczyt, więc nadaje się też na dzień przerwy między dwoma podejściami.
Tak. Od ruin cerkwi można pójść dalej, zahaczyć o San i wrócić na parking innym wariantem, łącznie około pięciu, sześciu kilometrów. My wróciliśmy tą samą drogą, bo nieśliśmy dwulatka w nosidle.
Nocleg na miejscu
Prowadzimy dwa domki w Bukowcu — Urocza chata z sauną w bieszczadzkim Parku Krajobrazowym i Domek na górze z pięknym widokiem. Rezerwacja bezpośrednio u nas jest 10–20% tańsza niż przez portale.