Pętla rowerowa znad Soliny
- długość
- 50,7 km
- podejścia
- 712 m
- czas
- 2 h 4 min
- trudność
- średnia
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Bieszczady są zrobione pod rower i mało kto o tym pisze. **Asfalt po remontach, ruch znikomy poza sezonem, podjazdy długie zamiast stromych, a widoki przez całą trasę.** Poniżej cztery pętle, które przejechaliśmy sami — z kilometrami, sumą podjazdów i czasem z zegarka, nie z szacunku. Wszystkie zaczynają się w Bukowcu, więc nie trzeba nigdzie dojeżdżać samochodem z rowerem na dachu.
Liczby są ze śladów z zegarka. Czas podajemy w ruchu — czas całkowity bywa o pół godziny dłuższy, bo w Bieszczadach staje się na widoki, czy się chce, czy nie.
Piętnaście metrów przewyższenia na kilometr — tyle wychodzi na tych pętlach średnio. To nie są alpejskie serpentyny, tylko ciągłe faliste podjazdy, na których nie ma odpoczynku, ale nie ma też ściany. Kto jeździ w Beskidach, poczuje się jak u siebie; kto jeździ po Mazowszu, powinien zacząć od pięćdziesiątki.
Nawierzchnia nadaje się pod szosę, nie tylko pod gravel — dużą część dróg wyremontowano i to jest zmiana ostatnich lat, o której przewodniki jeszcze nie wiedzą. Poza lipcem i sierpniem ruch jest naprawdę mały.
Na trasie da się uzupełnić wodę i coś zjeść: sklepy w Bukowcu są czynne cały rok, a przy pętli po drodze mija się karczmy i smażalnie opisane w okolicy.
W okolicy wypożycza się rowery górskie i elektryczne. Najbliżej w Polańczyku, przy ul. Spacerowej — rowery MTB, elektryczne i hulajnogi. Dalej, w Krzywem pod Cisną przy Wilczym Kęsie, wypożyczalnia elektrycznych Haibike z przyczepką dla dwójki dzieci albo dla psa do 40 kg: 150 zł za dzień, 130 zł za każdy kolejny.
Rower elektryczny zmienia tu więcej, niż się wydaje. Podjazdy, które na zwykłym zjadają cały dzień, przestają być tematem, a bateria spokojnie starcza na pełną pętlę. Komplet wypożyczalni z cenami i telefonami zebraliśmy przy stronie o Solinie.
Wypożyczalni jest w Bieszczadach kilkanaście i są rozrzucone po całym paśmie. Zebraliśmy je wszystkie w jednym miejscu — z cenami, telefonami i informacją, kto dowozi rowery pod nocleg: zestawienie wypożyczalni.
Trzy pytania, które ekipa rowerowa zadaje przed rezerwacją, i trzy odpowiedzi.
Rowery stoją na tarasie, pod dachem. Zmieści się ich jedenaście, czyli tyle, ile mamy miejsc do spania w Uroczej chacie — nie trzeba nic wnosić do środka ani zostawiać na deszczu. Taras obiega dom z trzech stron i widać go na filmie niżej, więc nie trzeba wierzyć nam na słowo.
Jest wąż, więc błoto schodzi od razu po powrocie, a nie schnie na ramie do rana.
Co do bezpieczeństwa: nie mamy monitoringu ani zamykanej komórki i nie będziemy udawać, że mamy. Mamy co innego — koniec wsi, na który nie zagląda nikt poza miejscowymi. Wynajmujecie cały dom z ogrodem na wyłączność, więc na teren nie wchodzi nikt obcy, bo nie ma po co.
Bo wszystkie cztery pętle zaczynają się pod domem. Nie trzeba pakować rowerów na dach i dojeżdżać na start — wyjeżdża się z podwórka i wraca na podwórko.
Wynajmujemy dwie chaty na wyłączność: Urocza chata na jedenaście miejsc z sauną i Domek na górze na sześć. Przy ekipie rowerowej liczy się jeszcze jedno — sauna po całym dniu w siodełku i długi stół, przy którym mieści się cała grupa. Rezerwacja bezpośrednio u nas jest 10–20% tańsza niż przez portale.
Jeśli szukacie tras pieszych na dzień przerwy, wszystkie policzone zebraliśmy w narzędziu doboru trasy.
Długość i przewyższenie policzyliśmy sami z przebiegu szlaku i z modelu terenu — nie przepisaliśmy ich z żadnego przewodnika. Czas to tempo spokojnego marszu z przerwą na widoki.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Trasa w jedną stronę (jak wrócić do auta). Start: dojazd spod domku.
Przebieg szlaków: © współtwórcy OpenStreetMap, licencja ODbL. Wysokości: model terenu EU-DEM 25 m. Pliki GPX otworzy każda aplikacja turystyczna — mapy.cz, Locus, Garmin, Komoot.


Tak, i to bardziej, niż sugerują przewodniki. Dużą część dróg wyremontowano w ostatnich latach, więc nawierzchnia nadaje się pod szosę, nie tylko pod gravel. Ruch poza lipcem i sierpniem jest niewielki. Nasze cztery zmierzone pętle mają od 50 do 91 km.
Długie i faliste, nie strome. Na naszych pętlach wychodzi średnio około piętnastu metrów przewyższenia na kilometr: 712 m na pięćdziesiątce, 1193 m na siedemdziesiątce czwórce, 1349 m na dziewięćdziesiątce. Nie ma tu ścian, ale nie ma też odpoczynku.
U nas na tarasie pod dachem — zmieści się jedenaście rowerów, czyli tyle, ile mamy miejsc do spania. Jest też wąż do opłukania po błotnistym dniu. Nie mamy monitoringu ani zamykanej komórki; mamy koniec wsi, na który nie zagląda nikt poza miejscowymi, i cały dom z ogrodem wynajmowany na wyłączność.
Nasze cztery zaczynają się w Bukowcu, w gminie Solina — dokładnie tam, gdzie stoją domki, więc nie trzeba dojeżdżać samochodem na start. Do każdej jest plik GPX do pobrania.
Najbliżej w Polańczyku, przy ul. Spacerowej — rowery górskie, elektryczne i hulajnogi. W Krzywem pod Cisną, przy restauracji Wilczy Kęs, wypożycza się elektryczne Haibike z przyczepką dla dwójki dzieci albo dla psa do 40 kg: 150 zł za dzień, 130 zł za każdy kolejny.
Giro di Solina to 74 km i 1193 metry przewyższenia — nam zajęło 3 godziny 15 minut w ruchu i blisko pięć godzin z postojami. To czas z zegarka, nie szacunek.
Zobacz domek